Mój pracuś

Za niedługo ten piękny dzień, najpiękniejszy w życiu, czyli mój ślub. A w sumie nasz, mój i mojego kochanego. Jesteśmy tacy szczęśliwi, poznaliśmy się 5 lat temu na przyjęciu. To była miłość od pierwszego wejrzenia. W tym momencie mamy dwie poważne przedsięwzięcia, organizacja naszego ślubu oraz remont naszego nowo kupionego domu. Niestety nie było nas stać na budowę dlatego zdecydowaliśmy się kupić dom do remontu. Mój Adaś jest strasznym uparciuchem i stwierdził, że cały remont przeprowadzi sam, mówiłam mu, że to szaleństwo ale cóż na uparciuchów nie ma rady. Remont szedł mu no cóż, dość topornie cały czas przypominałam mu, że ślub już za niedługo, a chcieliśmy się tam wprowadzić zaraz po ślubie. Cały czas mnie zapewniał, że wszystko jest w porządku i na pewno zdąży na czas. Niestety, tak jak myślałam, pewnego dnia po całym dniu pracy w domu, przyszedł zmęczony i zły do naszego wynajmowanego mieszkania i stwierdził, że nie zdąży. Byłam załamana, ale co poradzić, mleko już się rozlało dlatego musiałam wziąć się w garść. Czym prędzej włączyłam laptopa i wyszukałam firmę zajmującą się remontowaniem. Przejrzeliśmy parę ofert i w końcu znaleźliśmy odpowiednią, za rozsądną cenę. Na drugi dzień umówiliśmy się na spotkanie i omówienie szczegółów. Wszystko poszło na prawdę sprawnie i nie uwierzycie, zdążyli i to nawet przed czasem. A w naszym nowym domku zamieszkaliśmy nawet szybciej niż planowaliśmy.

Comments are closed.